Motto na dziś
Powiedz mi, a zapomnę. Pokaż mi, a zapamiętam. Pozwól mi zrobić, a zrozumiem.
Konfucjusz
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szydełko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szydełko. Pokaż wszystkie posty
piątek, 7 marca 2014
A to jeszcze nie koniec...
Mówiłam, że kącika sypialniano-fotelowego będzie ciąg dalszy..... I to czas się już bać bo pewnie jeszcze kilka razy o nim usłyszycie... Kiedyś wyglądał TAK.
Przybył stolik - niezbędny absolutnie - wytargowany od pani na starociach za 25zł. Machnęłam serwetkę do niego bo blacik taki jakiś goły był... w niebieskościach... dlaczego? nie pytajcie ...nie mam pojęcia...
Stolik dalej pusty był jakiś ... Więc ramkę mu z sentencją idealną dodałam, kurczę wciąż jakoś łyso. Jak doszły kolejne drobiazgi i mimo że wciąż to nie jest układ idealny - mogę go jakoś zaakceptować. Storczyk wciąż w kolorystyce bliskiej moim różowościom, ale widać już poprawę - chyba zaczynam wyrastać z różowych kokardek:-)))
Ach już wiem dlaczego niebieska serwetka, bo do serduszek na oknie mi się komponuje :-)
Już mam wizję co jeszcze potrzebne mi do szczęścia i do tego kącika - ale to na przyszły post - jeśli uda mi się trafić na wiklinowy koszyk, wiecie, taki bardziej zakupowo-plażowy, to już ja wiem co z nim zrobię.
SH here I come!
Do następnego i ściskam wiosennie. U mnie już żółte i fioletowe krokusiki wyszły ale gapa ze mnie i nie zrobiłam im zdjęcia.
poniedziałek, 9 grudnia 2013
I jak tu się nie przytulać
Poduchy wciąż na tapecie... Dawno już wydziergałam to co na górze, potem trzeba było dopchać wkładu wypłaszczonym przez czas i wygniecionym przez przytulanie poduszkom i uszyć to co na dole. Chwilę mi to zajęło (najgorzej zawsze wstać z kanapy, odłożyć książkę, herbatkę, odpuścić leniuchowanie) ale wreszcie udało się przezwyciężyć jesiennego lenia i są. Oto efekt... kolejne poduchy do sypialni.
Są w modnym rozmiarze, tzw. owersajzowe, czyli nikt nie wie po co takie za duże ...
Przy zwykłych jaśkach poduszkowych wyglądają jak jaśki Guliwera. Pod plecy - bezcenne!
Mam też nowe nabytki, których nie omieszkam pokazać... Wygrzebałam w starociarni wiszące koszyki druciane - capnęłam je łapczywie, żeby mi nikt ich nie podebrał - na razie na będą w nich owoce, a potem się zobaczy ... może na trochę pójdą do ogrodu i będą robić za koszyki na świeczniki.
I na koniec latarenka. Latarenek nigdy dość. Chwilowo zostanie jak w oryginale, potem pewnie przerobię ją na biały vintage.
Pozdrawiam Was prawie-świątecznie, dziękuję, że macie jeszcze cierpliwość do mnie zaglądać i do następnego przeczytania. Zapraszam też na moją małą rozdawajkę.
piątek, 22 listopada 2013
Poduszkowo....
Pogoda taka, że nic tylko się przytulać.... Do misia, do Misia, do poduchy....A jak się przytulać to najlepiej we francuskich klimatach...... Bo te paski mamo, to takie francuskie są..... powiedział mój młodszy syn (lat 11) ...... Skąd on wiedział? Szczęka mi opadła do samej ziemi ... ale pozbierałam się jakoś, pochwaliłam dziecko za trafne spostrzeżenie.... i uznałam, że Wam też mogę pokazać francuskie klimaty w mojej sypialni....:-)
Poszyłam poduchy z dwukolorowych poszewek, dodałam francuskie paski, koronkę, transfer i ta dam.... francuskie przytulasie gotowe!
W środku stare zdjęcie z synkiem, który teraz ma 185cm wzrostu i głos identyczny jak Monż mój (i ciągle robią mi żarty zamieniając się rolami )... a wtedy hi, hi... kucał gdzieś maluch nisko w nogach :-)) Takie panta rhei.... albo nawet non omnis moriar....
Bardzo, bardzo ściskam, dziękuję, że jeszcze czasem do mnie zaglądacie...
Poszyłam poduchy z dwukolorowych poszewek, dodałam francuskie paski, koronkę, transfer i ta dam.... francuskie przytulasie gotowe!
Na odwrocie poduchy mają swoją "ciemną stronę".
Stopniowo powstawała też sobie taka oto rameczka. Fajne w niej jest to, że za każdym razem gdy mi się znudzi, mogę włożyć do niej nowe "coś". Na razie pierwszy haft krzyżykowy na straaasznie dużych oczkach, więc kluczyk raczej kluczyskiem może być zwany. Nieszczególnie mi się podoba, ale sama zrobiłam więc na razie będę go oglądać. Może jak się tak napatrzę i wciąż nie będzie mi się podobać, to zmotywuje mnie to do doskonalenia w hafcie, kto wie?
W środku stare zdjęcie z synkiem, który teraz ma 185cm wzrostu i głos identyczny jak Monż mój (i ciągle robią mi żarty zamieniając się rolami )... a wtedy hi, hi... kucał gdzieś maluch nisko w nogach :-)) Takie panta rhei.... albo nawet non omnis moriar....
Sypialnia powoli zyskuje nowe różności, niezbędnie wypełniające przestrzeń. Przemalowane koszyki, bo tak mi się podobało....Mam teraz pod ręką moje gazetki (głównie "Moje Mieszkanie") do wiecznego przeglądania. Też tak macie?....Niby ta sama gazetka, a co otworzę to zawsze znajdę w niej coś nowego, czego nie widziałam wcześniej, a takie super i genialne, że ach! i och! I nie wiem czy to ślepota, skleroza, a może gusta tak mi się gwałtownie zmieniają.... Bać się czy cieszyć?
Całość całkiem całkiem pasuje do przytulania się do misia, do Misia, do poduchy :-)
Bardzo, bardzo ściskam, dziękuję, że jeszcze czasem do mnie zaglądacie...
czwartek, 18 lipca 2013
Wiatr i woda ... i kolor różowy
Kilka fotek znad morza - a ponieważ to nasze polskie morze i nasz polski klimat to zdjęcia też bardzo w klimacie ......
Był wiatr .... dużo wiatru.....
Fale zalewały całą plażę aż po klif....
A kolor różowy? To dopiero ciekawe.... Ja właściwie nie przepadam za różowym .... nigdy nie miałam różowych ciuchów, różowych wstążek we włosach czy falbanek, ale delikatny bladoróżowy ostatnio ciągnie się za mną wszędzie --- nie dość, że wylądował na ścianie w kuchni (tak, tak przed wyjazdem jeszcze zarządzono malowanie kuchni, bo czekoladowy brąz na ścianie mocno mi już nie pasował) to jeszcze polazł za mną nawet nad morze... Takie oto koroneczki udziergałam na plaży :-)
Hi, hi brakowało mi tylko chusty i okularków - starsza pani z szydełkiem.... w bikini :-)
Buziaki i do następnego przeczytania....
Był wiatr .... dużo wiatru.....
Fale zalewały całą plażę aż po klif....
(rybitwę wyczekał młodszy syn -
ja bym nie miała cierpliwości czekać z aparatem aż zechce zrobić kroczek)
były i spacery ze słonkiem
I woda .... dużo wody
I ciekawostka - wszystkie te zdjęcia pochodzą z jednego dnia :-)A kolor różowy? To dopiero ciekawe.... Ja właściwie nie przepadam za różowym .... nigdy nie miałam różowych ciuchów, różowych wstążek we włosach czy falbanek, ale delikatny bladoróżowy ostatnio ciągnie się za mną wszędzie --- nie dość, że wylądował na ścianie w kuchni (tak, tak przed wyjazdem jeszcze zarządzono malowanie kuchni, bo czekoladowy brąz na ścianie mocno mi już nie pasował) to jeszcze polazł za mną nawet nad morze... Takie oto koroneczki udziergałam na plaży :-)
Hi, hi brakowało mi tylko chusty i okularków - starsza pani z szydełkiem.... w bikini :-)
Buziaki i do następnego przeczytania....
poniedziałek, 8 lipca 2013
Jeans, vintage i koronki......
Temat stary jak portki, z których powstała torba. Chodziła mi po głowie i chodziła ale nie chciało mi się.......aż do czasu gdy pewnego wieczoru gdy telewizor okupowali fani Harrego Pottera a mnie wzięło...... Jak zasiadłam tak w jeden wieczór skończyłam. Portki z SH ze świetnego miękkiego dżinsu są bardzo już vintage i dostały jeszcze jedno, kolejne życie .... jak kot.
Lubię gdy rzecz jest choć ciut praktyczna ... dlatego torba dostała dwie wielkie kieszenie.....
Serwetka miała mieć zupełnie inne przeznaczenie, ale ....... lubię jak rzecz jest też ładna, a mnie połączenie dżinsu i koronki bardzo się spodobało..
A przy okazji kilka ujęć róż na pergoli - testuję nowe ustawienia aparatu więc kolory są dość wściekłe :-)
Pozdrawiam i zasyłam urocze bladoróżowe różysko dla wszystkich, którzy muszą być w pracy lub nie mogą porzucić swoich obowiązków..... Ja znikam na trochę ... plaża wzywa......torbę należy przecież przetestować w warunkach plażowo-urlopowych ...... no i dzieciaki trzeba było gdzieś zabrać żeby całkiem w domu nie skisły.....
Buziaki... i do następnego przeczytania.
Lubię gdy rzecz jest choć ciut praktyczna ... dlatego torba dostała dwie wielkie kieszenie.....
Serwetka miała mieć zupełnie inne przeznaczenie, ale ....... lubię jak rzecz jest też ładna, a mnie połączenie dżinsu i koronki bardzo się spodobało..
A przy okazji kilka ujęć róż na pergoli - testuję nowe ustawienia aparatu więc kolory są dość wściekłe :-)
Pozdrawiam i zasyłam urocze bladoróżowe różysko dla wszystkich, którzy muszą być w pracy lub nie mogą porzucić swoich obowiązków..... Ja znikam na trochę ... plaża wzywa......torbę należy przecież przetestować w warunkach plażowo-urlopowych ...... no i dzieciaki trzeba było gdzieś zabrać żeby całkiem w domu nie skisły.....
Buziaki... i do następnego przeczytania.
poniedziałek, 17 czerwca 2013
Koszykowo..........
Dopadła mnie nowa mania - tym razem na koszyki.
Z końcówki szarego grubaśnego kordonka wyszydłowałam szybciutko któregoś wieczora koszyk na przydasie....do tego uszyłam środek w kratkę, i od niego zaczęła się koszykowa mania....
Jak już koszyki miałam na tapecie, to zaraz poszłam za ciosem i wreszcie uratowałam stary, kiedyś zzieleniały, a ostatnio wyblakły koszyk służący właściwie jako pojemnik na drobne drewienka i rozpałkę do kominka - ale nawet jeśli mieści tak przyziemne rzeczy to przecież nie musi straszyć wyblakłą bladością, prawda?
Mojej uwagi doczekał się też zwykły karton, w którym trzymam włóczki i kordonki, i gazety robótkowe też tam mają swoje miejsce, no ale jak to zwykły karton ma w zwyczaju - nie powalał urodą.... Mam nadzieję, że pomógł mu mały lifting :-)
Napisy i dama mieli znaleźć się w zupełnie różnych miejscach, ale myślę, że jednak dobrze im razem....
Na koniec kolorystycznie zniosło mnie w melanże i różo-fiolety, a kolejny koszyk szydełkowy, jak wszystko u mnie, niezbędnie potrzebny - tylko jeszcze nie wiem do czego......
I
kombinując do czego niezbędnie przyda mi się taki wielokolorowy cudak
pomyślałam, że skoro w zestawie z podkładkami to może być śniadaniowym
koszykiem na bułesie -- u mnie na jedną bułeczkę - jako że daleko mam do
sklepu - tylko tego jednego palucha udało mi się uratować do zdjęć -
resztę wcięli chłopcy na śniadanie.....
Jeśli komuś domownicy zjedli całkiem wszystkie bułki to zawsze koszyk może służyć jako osłonka na doniczkę
Albo na suszki zapachowe albo nawet osłonka na suszki i świeczkę w jednym.... (tylko świeczki u mnie brak :-))
Pozdrawiam gorąco tych, którzy dotrwali do końca mojego koszykowego szaleństwa ... i do następnego przeczytania........
Subskrybuj:
Posty (Atom)

















































